Taktyka przyszłości
Słów kilka o taktyce, walki zbrojnej w niedalekiej przyszłości. Ten tekst jest moimi prywatnymi przemyśleniami więc nikt nie potwierdził, że do takiej akurat taktyki dążą inne kraje, ale jest to bardzo prwdopodobne.
Coraz częściej wojna ma mało wspólnego z prawdziwą otwartą walką, coraz rzadziej wojska spotykają się na jakimś terenie i walczą ze sobą. Jak słyszymy często z dzienników USA dziesiątkuje wojska wroga z praktycznie minimalnymi stratami. No właśnie a jednak ze stratami, jak je wyeliminować pytają wszyscy. Otóż oświadczam wam, że w walce otwartej, najzwyczajniej w świecie się nie da. Zawsze będą ginęli żołnierze obu stron. Chyba, że...
Walczyć się będzie z daleka, za pomocą rakiet i nalotów. Taka taktyka była zaprezentowana w Afganistanie i znakomicie się sprawdziła. USA poniosło minimalne straty, a wojnę przecież wygrało, tylko są pewne ale...
Po pierwsze USA nigdy by nie wygrało gdyby nie to, że część wolnego od Talibów Afganistanu, walczyła po stronie USA i to właśnie wojska Afganistanu rozbiły na lądzie Talibów. Samymi nalotami nigdy się nie wygra, można jedynie odpowiednio przygotować teren działań. Po drugie Naloty zabiły mnóstwo cywili, że o powtarzających się bombardowaniach szpitali nie wspomnę. USA przepraszało i biło się w pierś, ale czy naprawdę to były przypadkowe bombardowania, moim zdaniem nie. Wojna zawsze była brutalna a przecież trzeba jakoś popsuć morale ludności cywilnej wroga, żeby tej odechciało się dalszej walki.
Stany zjednoczone jednak niczym się nie zrażają, bo teraz tak na prawdę nie stanowi o sile państwa ilość czołgów i żołnierzy, ale ilość rakiet, głowic nuklearnych i jakość wojska. Nikt nie jest na tyle głupi, żeby wypowiedzieć wojnę USA, Rosji, czy choćby Chinom. Jedyna forma walki, jaką można zagrozić danym państwom to walka partyzancka i terroryzm. Pojęły to państwa Arabskie, które nękają USA ciągłymi groźbami ataku terrorystycznego. Pojął to też Irak i Afganistan, atakując patrole i nie dając spokoju stacjonującym tam żołnierzom. Ale i Czeczenia w walce z Rosją przyjęła taką taktykę. Rosja jednak to nie USA i mimo opinii Moskwa nie pozwala na mordowanie ludności cywilnej i wysyła ciągle nowe odziały piechoty i czołgi. Jednak to się całkowicie nie sprawdza, Rosja w Czeczenii ponosi ogromne straty.
Tak więc sami chyba widzicie, że otwarta walka to już praktycznie przeszłość (nie mówię jednak, że takich wojen nie będzie, w Afryce nadal są tam otwarte bitwy). Teraz walki będą prowadzone następująco: Ostrzał rakietowy i całodobowe naloty; wejście komandosów i dobicie pozostałych wojsk; wysłanie zwykłych żołnierzy do stabilizacji sytuacji i państwa. Jednak ta doktryna nie nadaję się na coraz chętniej stosowaną walkę Partyzancką, więc może to jest najlepsza taktyka przyszłości...